sobota, 16 sierpnia 2014

Chciała bym pokazać wam fragment jeszcze nie powstałej książki.

Nie mam pomysłu, na tytuł chyba że ma być Moja Historia- Percy i Clarie.
Z udziałem postaci z książki i filmu oraz postaci z tego bloga oto fragment. Zastanawiałam się nad założeniem bloga z resztą książki ale jeśli się nie spodoba ;((

Fragment:

Rozdział 1

Clarie
1
Siedziałam nad Jesiennym Jeziorem i pisałam pamiętnik jak zawsze zaczęłam:
Mam na imię Clarie...
To był taki mój znak rozpoznawczy, zawsze od kiedy pamiętam tak piszę. A pamiętnik rozpoczęłam w wieku 10 lat, wtedy pisałam same bzdury.
Wyobrażałam sobie że jest przy mnie mama, której oczywiście nie było. Do teraz wydaje mi się że po prostu uciekła i nas zostawiła, ale czy to ważne.?! Nie będę rozmyślać o kimś kto ma mnie głęboko w nosie, ostatnio spotkałam Percy’ego, kurde i to nie tylko mi się podoba. Ugh.. Dlaczego ja w ogóle się z nim zadaje to samolubny rozkapryszony przez Posejdona chłopak. Ale… Tak, tak podoba mi się co w tym złego. Znając życie to Carrie się nim zajmie omami i owiąże sobie wokół małego palca.
Tak jestem zazdrosna o te wszystkie ładne dziewczyny które się obok niego kręcą.
Przecież on  i tak by na mnie nie spojrzał chyba że byśmy byli jakoś blisko, ale jak na razie tak nie jest.
Na Olimp, czy ja zgłupiałam .? Piszę to wszystko w tym głupim pamiętniku i jeśli ktoś mi go zabierze dowie się o moich słabościach. Czy to może się stać.? Nie.! Nie dopuszczę do tego.
A wracając do syna Posejdona, tak jest słodki i uroczy tymi swoimi mocami i siłą…
O mój Boże czy ja marzę żeby on był moim chłopakiem.? Tak.. To oczywiste przecież to Percy.
Jego przynajmniej ktoś szanuje, mnie hmm… Cóż to by była kwestia względna gdyby ktoś zwracał uwagę na mnie, czemu tego nie robią.? Możliwe że jest za spokojna lub za miła i mądra.
W każdym razie tak zawsze mawiał jej ojciec. Cytując wyglądało by to tak:
„Kochanie, to że nie masz przyjaciół i znajomych nic nie znaczy jesteś młoda, piękna i przede wszystkim miła i mądra.”
Tak, kochany tata, zawsze przy mnie był. I nie odrzucił gdy wiedział o moim dziedzictwie tzw.
„ Dziedzictwo Selene” .
Taaa, jestem córką bogini Księżyca. Tak naprawdę to od 10 roku życia nie pamiętam matki, kiedyś na pewno była przy niej, tak mi się wydawało. W każdym razie już od 6 lat jej nie widziałam, również od 6 lat wiem o swoim dziedzictwie i mocach. Ktoś kiedyś wspomniał mi o jakimś Proroctwie które skrzyżuje moje drogi z Percy’m Jackson’em. Wtedy myślałam że to jakaś bujda, wtedy go jeszcze nie znałam… Teraz wiem że coś może nastąpić. Dość nie dawno byłam u Wyroczni która przekazała mi w pełni Proroctwo.  Ale najpierw pokazałam mi przeszłość, w połowie proroctwo było Percy’ego.
Bo pan D przekazał mi, proroctwo Percy’ego brzmi:
„Dawno temu, przed naszym czasem. Przed Olimpem i Bogami. Światem rządzili Tytani. Prowadzeni przez Kronosa, który był tak zły że pożerał własne dzieci. Ale trzech jego synów uciekło Zeus, Hades i Posejdon. Zniszczyli Kronosa, a jego szczątki strącili w otchłań Tartaru. Ale Kronosowi przeznaczone jest  powstać, by wziąć odwet na Olimpie i na świecie. Tylko dziecko pół-krwi  jednego z tych Bogów może go pokonać, to dziecko będzie naszym wybawieniem albo przyczyną zagłady. Kuzyni zmagają się o prawo do Runa syn Morza i Złodziej Pioruna. Najstarszych Bogów potomek pół-krwi skończy lat 20, dożyje tych dni  i ujrzy świat w bezkresnym śnie. Przeklęte ostrze zbierze żniwo swe. Jeden wybór życia go pozbawi, Olimp zrujnuje lub go wybawi…”
Moje było mniej pokręcone ale bardziej krwawe. W proroctwie mam umrzeć w wieku 21 lat.
Proroctwo zaczyna się tak jak u Percy’ego. A brzmi ono tak:
„Dawno temu, przed naszym czasem. Przed Olimpem i Bogami. Światem rządzili Tytani. Prowadzeni przez Kronosa, który był tak zły że pożerał własne dzieci. Ale trzech jego synów uciekło Zeus, Hades i Posejdon. Zniszczyli Kronosa, a jego szczątki strącili w otchłań Tartaru. Kronos powstanie. A dziecko pół-krwi Bogini stworzonej przez noc, w wieku 21 lat zginie z ręki Kronosa. Zmienić przeznaczenie może tylko heros pochodzący od  jednego z najstarszych Bogów. W chwale lub żałoby dniach. Jeden wybór pozbawić życia może, jak wybierzesz .? Życie czy śmierć. Pomóc ci może Przeklęte ostrze które żniwo swe już zebrało, jeszcze raz wybawi lub do zguby doprowadzi.”
Z jakiegoś względu wydaje mi się że to nie możliwe, ale skoro już znam syna Posejdona, syna jednego z najstarszych Bogów…  To raczej powinnam przeżyć. Oby.
Co do mojego dnia, to raczej nie wiele mogę napisać, stara bieda. Treningi, treningi i treningi.
Pan D, uważa że jeśli mam w 21 roku życia zginąć to powinnam umieć się chociaż bronić i umrzeć z honorem. No tak powinnam.

Skończyłam pisać w pamiętniku, zamknęłam go i spojrzałam przed siebie. Nad  Jesiennym Jeziorem (ФθΙVÓΠωPO λίμνn [grec. Fthinópo_ro limni_]) ,( po angielsku Autumn Lake). Było pięknie, kto by tam nie chciał być, jeszcze piękniej jest tam w nocy z pełnią księżyca. W tym momencie przypomniał mi się tata, pewnie teraz siedzi z jakąś babą w Whitehaven w hrabstwie Kumbria , Preston (hrab. Lancashire) albo co gorsza w Chesterfield hrabstwo Derbyshire. Gdyby nie to że od jakiegoś roku jestem  w Obozie byłby w Stanach a dokładniej w  Phoenix stan Arizona lub Salem w Oregonie. Spędzał by tam swoje najlepsze dni w swoim życiu. Tak naprawdę to odpowiadał na moje pytania tylko wtedy kiedy byłam mocno natrętna, a na pytania o mamę… Nie odpowiadał w ogóle. Tak bardzo kochany tatuś… Stop.!! Mam wyrzuty do osoby która utrzymywała mnie, karmiła i w większej części wychowała. Jestem wstrętna, jak mogłam tak pomyśleć a co gorsza prawie to wykrzyczałam. Zakryłam usta, westchnęłam .
-Hej, coś się stało.?
Podskoczyłam na dźwięk czyjegoś głosu, odrzuciłam przez przypadek od siebie pamiętnik wpadł do wody na szczęście na brzegu, wstałam i poszłam po pamiętnik, był cały mokry słowa pewnie wyglądały jak nie słowa. Wreszcie odwróciłam się i spojrzałam na osobę która wydała z siebie wcześniej dźwięk. To był Percy, co on tu robił, zazwyczaj tu nikt oprócz niej tu nie przychodził.  
-Co ty tu robisz.?~Spytałam zaczerwieniona. Otworzyłam pamiętnik, tak jak myślałam wszystko się rozmazało. Westchnęłam.
-Spytałem pierwszy, czy coś się stało.?
-Yyy… Nie wszystko okej.~Skłamałam, żeby tylko nie odkrył kłamstwa. Byłam marnym kłamcą.
-Nie umiesz kłamać, co się stało.
O nie, na serio jestem kiepska.
-Raczej nie powinnam ci tego mówić przecież się nie znamy.
-Hmm, nie ufasz mi, to w takim razie trudno nam będzie się dogadać, jutro będziemy musieli spędzić ze sobą cały dzień, ale no cóż trudno nam będzie. Do zobaczenia jutro Clarie.
O Boże, zna moje imię. Czy to pan D mu powiedział.?! Percy już odwrócony prawie odszedł.
-Hej, czekaj…~Dogoniłam go. – Jak to jutro cały dzień, z tobą.? Dlaczego.?
-Dlatego że poprosiłem Chejrona, żeby zwolnił cię z treningów…
Przerwałam mu.
-Jak to zwolniłeś mnie na jutro z treningów, ja mam mało czasu…
Tym razem on mi przerwał.
-Poczekaj daj mi dokończyć, zwolniłem cię z treningów z resztą, nie z ogólnych treningów. Będziesz trenować ze mną.
-Ale, jak to.? Przecież ty nie możesz mi pomóc. To że Proroctwo dotyczy też ciebie… ~Zakryłam dłońmi usta.
-Jakie proroctwo.?
-Żadne, nie ma żadnego proroctwa.
-Clarie. ~Powiedział stanowczym głosem. –Opowiedz mi o tym proroctwie.
-Ale, ja nie mogę. Pan D nie pozwolił mi cię o tym informować.
-Mówiłem ci już że nie potrafisz kłamać.? Mów Clar, mów.
-„Dawno temu, przed naszym czasem. Przed Olimpem i Bogami. Światem rządzili Tytani. Prowadzeni przez Kronosa, który był tak zły że pożerał własne dzieci. Ale trzech jego synów uciekło Zeus, Hades i Posejdon. Zniszczyli Kronosa, a jego szczątki strącili w otchłań Tartaru. Kronos powstanie. A dziecko pół-krwi Bogini stworzonej przez noc, w wieku 21 lat zginie z ręki Kronosa. Zmienić przeznaczenie może tylko heros pochodzący od  jednego z najstarszych Bogów. W chwale lub żałoby dniach. Jeden wybór pozbawić życia może, jak wybierzesz .? Życie czy śmierć. Pomóc ci może Przeklęte ostrze które żniwo swe już zebrało, jeszcze raz wybawi lub do zguby doprowadzi.”  -
-Zadowolony, w wieku 21 lat najprawdopodobniej zginę a od ciebie zależy czy to się zdarzy czy nie.
Odwróciłam się od niego i ze łzami w oczach, postawiłam ze dwa kroki. A on zatrzymał mnie obejmując mnie w pasie, odwrócił mnie twarzą do swojej i mocno przytulił, robiło się zimno więc zdjął swoją granatową bluzę i przykrył moje ramiona. Spojrzałam w jego piękne niebieskie oczy, uśmiechał się.
-Dlaczego tu jesteś.?~Spytałam bezmyślnie.
-Bo tego chcę, lubię cię Clarie.
-Ale, przecież jest tu tyle ładnych a nawet pięknych dziewczyn, a…
Przerwał mi.
-Nie, nie mów tak, ty jesteś dla mnie piękna, nie jakieś córki Afrodyty. Ty.

Spuściłam wzrok, spojrzałam na buty, wskazującym palcem podniósł mój podbródek tak bym spojrzała mu w oczy. Przybliżył twarz i spojrzał głęboko w moje oczy, przysunął się jeszcze bliżej, jeszcze raz przyjrzał się moim oczom i lekko pocałował mnie w usta, oddałam pocałunek. To było cudowne uczucie. Czułam się jak w niebie, tego uczucia nie da się opisać słowami.

Wstawię ankietę i jeśli komuś się nie podoba śmiało pisać w komentarzach czego brakuje i wgl.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz